poniedziałek, 17 lipca 2017

#5 OMG, czyli między miłością a miłością ... ♥ // "Confess" - Colleen Hoover

*grafika pobrana z internetu*
Tytuł: Confess
Tytuł oryginalny: Confess
Autorka: Colleen Hoover
Liczba stron: 300
Wydawnictwo: Otwarte

"Wyznaję" - taką nazwę nosi studio malarskie Owena. Chłopak kolekcjonuje anonimowe wyznania - które podsyłane są mu przez zupełnie nieznajome osoby - i wykorzystuje je jako swoją twórczą inspirację.
Dwudziestoletnia Auburn wpada na młodego artystę akurat wtedy, gdy ten poszukuje pomocy przy pracy w studiu, podczas jednej z wystaw jego obrazów. Dziewczyna, z dość sporym zmieszaniem, zgadza się mu pomóc, ponieważ sama desperacko potrzebuje pieniędzy, aby choć odrobinę poprawić swoją skomplikowaną życiową sytuację.
Owen i Auburn powoli się do siebie zbliżają i zakochują. Ona czuje się przy nim spokojna i bezpieczna, a on traktuję ją jak najpiękniejsze i najwartościowsze arcydzieło, jakie kiedykolwiek spotkał.
Jednak na drodze ich szczęścia stoi wiele przeszkód, których nie mogą tak po prostu ominąć...
Czy ich głęboko skrywane tajemnice zrujnują szansę na happy and?
Czy będą w stanie zaufać sobie na tyle, aby wyznać prawdę i razem stawić czoła trudnościom oraz prześladującym ich demonom?


---

"Confess" to pozycja, którą kupiłam od razu w dniu premiery, ponieważ a) jej piękna okładka tak mnie uwiodła, że nie było szans się przejść obok niej obojętnie b) miałam wielką ochotę na książkę spod pióra Colleen Hoover, a że nie miałam żadnych innych po ręką, to zamówiłam tę.
Minęło dość sporo czasu od chwili, gdy książką znalazła się na mojej półce, co było spowodowane szkołą, brakiem ochoty na czytanie... no i tym, że - wstyd się przyznać - w pewnym momencie zapomniałam o "Confess" czekającej na swoją kolej.
Nadszedł lipiec, czyli odrobina wolnego czasu i swobody, dlatego też postanowiłam nareszcie przeczytać najnowszą pozycję od CoHo...
I naprawdę cieszę się z tej decyzji, ponieważ książka ta okazała się naprawdę wyjątkowa. ♥

"- Zawsze będę cię kochał. Nawet kiedy już nie będę mógł. (...)
- I ja będę cię zawsze kochała. Nawet kiedy już nie powinnam."

Auburn jest młodą, bo dwudziestoletnią kobietą, której życie nie oszczędzało niespodzianek - tych pozytywnych, ale także masy negatywnych. Nacisk, ze strony "bliskich" jej osób sprawił, że dziewczyna w pewnym momencie swojej egzystencji po prostu się poddała i powędrowała z nurtem o nazwie "aby inni byli zadowoleni", co przyczyniło się do jej braku spełnienia w życiu. Nie można jej za to potępiać, ponieważ kiedy poznamy powody, dla których to robi, stają się dla nas zrozumiałe i w pełni akceptowalne... Jednak Auburn mogłaby czasem postawić na swoim, szczególnie, gdy poznaje Owena, który jest gotów ją ze wszystkich sił wspierać.

Owen jest dwudziestojednoletnim mężczyzną, który, pomimo duszy artysty, bardzo mocno stąpa po ziemi. Chłopak - z pozoru - dba tylko o siebie, ale to nie do końca prawda, co możemy zauważyć m. in. w relacji z Auburn, którą szczerze pokochał i był gotów naprawdę wiele dla niej poświęcić (nawet swoje szczęście). Ponadto Owen jest bardzo zdeterminowaną postacią, ale - tak samo jak jego towarzyszka - ma tajemnice i tragiczne wspomnienia, które podążają za nim jak zły duch.

"Ludzie dzielą się na tych, których się spotyka i poznaje, i tych, których się spotyka i już zna."

Dwójka głównych bohaterów naprawdę świetnie się dopełnia, tworząc ze sobą cudowną parę, której trudno nie kibicować. Pomimo wszelkich kłód rzucanych im po nogi, potrafią je po prostu podnieść i odrzucić na bok, aby znów kroczyć dalej. Kiedy drogi się plączą, a Auburn i Owen muszą się rozdzielić, to nie ma siły, która sprawiłaby, aby ta dwójka znów się nie odnalazła...
Ale czy ostatecznie tak się stało? Tego Wam nie powiem, ponieważ sami musicie odkryć tę historię. ♥

"B e z i n t e r e s o w n o ś ć.  To ona powinna stanowić podstawę każdego związku. Jeśli ktoś naprawdę o ciebie dba, będzie czerpał większą przyjemność z tego, jak ty czujesz się dzięki niemu, niż jak on czuję się dzięki tobie."

Fabuła książki już od samego początku potrafi bardzo mocno poruszyć serce... Naprawdę! Sam prolog sprawił, że miałam ochotę się popłakać. W późniejszym czasie powieść ma dość jednostajny ton, jednak z drobnymi sytuacjami, które mogą przyprawić nas o lekką irytację, wielki uśmiech czy drobny smutek. W innych zaś sytuacjach nasze emocje sięgają zenitu. "Confess" sprawia, że wpatrujemy się oniemiali w to, co czytamy, śledzimy wzrokiem treść jeszcze kilka razy i nie możemy dopuścić do świadomości tego, co się stało. Raz mamy ochotę śmiać się do rozpuki, a chwilę później łzy nie chcą przestać lecieć, no bo przecież tak nie można! Hoover, coś ty zrobiła?! 

"- Potrafię dochować tajemnicy.
- To dobrze - odpowiadam. - Bo to nie mięśnie dają mężczyźnie siłę. Tylko tajemnice. Im więcej dochowasz tajemnic, tym będziesz silniejszy."

O piórze, jakim posługuje się Colleen Hoover nie mam zbyt wiele do powiedzenia, ponieważ od pierwszej książki jej autorstwa - jaką przeczytałam - nie zmniejszyło się moje zauroczenie do jej stylu. Autorka ma wielki talent do opisywania prostych, codzienny spraw, przez co tak bardzo ją cenię. Polot, styl, prostota - właśnie to wyróżnia Hoover. Jej powieści są napisane z... sama nie wiem, jak to opisać. Są one napisane z sercem, po prostu

"Tylko wy możecie zapanować nad własnymi reakcjami - mówił nam. - Nikt inny. To wy kontrolujecie swój gniew i wy kontrolujecie swoje szczęście. Przejmijcie nad nimi kontrolę (...)."

Podsumowując: "Confess" jest pozycją, obok której nie można przejść obojętnie. Możliwe, że jestem nieobiektywna jeśli chodzi o Colleen Hoover i po prostu nie potrafię mówić źle o jej książkach, ale uwierzcie mi - ta autorka jest warta każdych wydanych na jej książki pieniędzy, a pozycja, o której dzisiaj mowa w żaden sposób tego nie zmienia. Wzruszająca, pełna tajemnic i wyznań opowieść o miłości, która potrafi być silniejsza od wszystkiego innego - z wielką szczerością i zapałem polecam Wam tę pozycję. ♥

~Wilcza Dama

Ps. W środku można znaleźć naprawdę piękne obrazy autorstwa Owena (a tak naprawdę to wielce utalentowanego Danny'ego O'Connora). ♥

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam książki Colleen Hoover :D Mam 4 (!) ulubione, ale niestety "Confess", mimo tego, że mi się podobało, to się do nich nie zalicza :/ Uważam, że to jedna z jej słabszych książek, ale i tak świetna ^^

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, u mnie również "Confess" nie zajmuje miejsca w ulubionych książkach CoHo, ale nie można jej odmówić tego, że była naprawdę bardzo dobra ♥
      Niezły wynik! Ja z 5.5 przeczytanych mam 2 ulubione, ale przede mną jeszcze lektura "November 9", która ponoć również jest świetną pozycją ;)

      Usuń
  2. Myślę, że czas w końcu się z nią zapoznać. Tyle o niej słyszę dobrego :D
    https://podroozdokrainyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo gorąco zachęcam i mam szczerą nadzieję, że Ci się spodoba. ♥

      Usuń
  3. Mnie twórczość Colleen Hoover nie przekonuje, mimo że nie sięgnęłam po żadną z jej książek. Wszystkie opisy powieści wydaje mi się mdłe i przekoloryzowane.

    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś w tym jest, jednak naprawdę zachęcam Cię do zapoznania się z książkami tej autorki - a nuż znajdziesz coś, co Ci się spodoba. ;)

      Usuń
  4. Hoover raz mnie kompletnie zachwyciła, innym razem niestety zawiodła. Mam mieszane zdanie co do niej w tym momencie. Ale po "Confess" sięgnę :) pozdrawiam!
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile osób, tyle opinii - wiadomo. Mam nadzieję, że "Confess" znajdzie się w tej pierwszej grupie. ;)

      Usuń
  5. ja tak może troszkę nie na temat, ale dopiero tutaj trafiłam i muszę bardzo pochwalić wygląd całości - strasznie mi się tu spodobało. Miłość dosłownie "od pierwszego wejrzenia".
    A tak na poważnie to za książki . C.Hoover muszę się w końcu zabrać...
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! Naprawdę miło mi to słyszeć (dziękuję). ♥
      Oj tak - koniecznie musisz się do nich dobrać, hahah. ;)

      Usuń